” tańcz… a Ty nalej mi… „

Posted in Poezja with tags , , , , , , , , , , , , , , , on Październik 7, 2018 by zczarny

 

Wiersz napisany pod natchnieniem tego pięknego utworu, zapraszam serdecznie! 

 

Tańcz dziewczyno, tańcz!

A Ty przyjacielu nalej mi jeszcze kieliszek!

Spójrz, spójrz jak jej suknia przecina noc

Jak Jej spojrzenie przenika wszystkich mężczyzn

 

Jak promyk wiruje na środku sali

Jak nieuchwytny oddech miłości

Jak zapach wiosny

Jak ciepłe promienie słońca…

 

Tańcz dziewczyno, tańcz!

A Ty przyjacielu nalej mi jeszcze kieliszek!

Spójrz, spójrz jak jej suknia przecina noc

Jak jej spojrzenie przenika wszystkich mężczyzn

 

Nie ma dla niej czasu, nie ma dni

Dla nas tak samo przyjacielu

Nie ma strachu i niepewności

Jest ta noc i kolejna butelka

 

Ah!

Jaki piękny wieczór

Jaka piękna noc!

Nalej nam jeszcze, jeszcze…

 

A Ty dziewczyno tańcz, tańcz

By rozwiać myśli o jutrze, o pojutrze

Tańcz jak zaczarowana do samego…

… do samego, białego jak twe lico…

 

do samego Rana…

 

Baw się tym, że mężczyźni się ślinią

Dobrze napici, dobrze zrobieni

Dobrze do życia, tej nocy nastawieni…

Tańcz, tańcz, tańcz…

 

Tańcz dziewczyno, tańcz!

A Ty przyjacielu nalej mi jeszcze kieliszek!

Spójrz, spójrz jak jej suknia przecina noc

Jak Jej spojrzenie przenika wszystkich mężczyzn

 

I kolejne kieliszki, kolejne toasty

Kolejne krzyki i radości wrzaski

… póki dzień nas nie zastanie

Pijmy więc teraz, za nawet troje…

 

Bo gdy dziewczyna tańczy

To jak radość lata

To jak radość po zimie

Jak beztroski poranek dziecka

 

Ah jej nogi

Ah jej biodra

Ah jej oczy

Ah jej włosy…

 

Tańcz dziewczyno, tańcz!

A Ty przyjacielu nalej mi jeszcze kieliszek!

Spójrz, spójrz jak jej suknia przecina noc

Jak Jej spojrzenie przenika wszystkich mężczyzn

 

A gdy nadejdzie ten ranek

Ten smutny kolejny dzień ludzki

Zapamiętajmy chociaż to

Jak ta dziewczyna tańczy!

 

Tańcz dziewczyno, tańcz!

A Ty przyjacielu nalej mi jeszcze kieliszek!

Spójrz, spójrz jak jej suknia przecina noc

Jak Jej spojrzenie przenika wszystkich mężczyzn

 

Piękna noc

Dobra wódka

Dobre towarzystwo

Poranek zaś…

 

… jak wychodząca z knajpy dziewczyna.

 

Reklamy

” garść z kieszeni „

Posted in Poezja with tags , , , , , , , , , , , , , on Październik 5, 2018 by zczarny

Sięgnij no … do kieszeni

Wyciągnij dla mnie garść dobrych słów

Bo czasy niepewne, czasy trudne

Są za nami, pod naszymi stopami i na wprost

 

Sięgnij i się nie krępuj, że je odrzucę

Że uznam je za Twą słabość

Że wezmę je i się odwrócę

Daj mi trochę serdeczności, no daj

 

Patrz! Widzisz mnie?

Tak dużo pisze, a tak mało wiem

Tak dużo widzę, a nie rozumiem

Tak dużo chce, a tak mało mogę

 

Sięgnij i podaj mi trochę wody

Sięgnij i podaj mi trochę strawy

Posłanie wygodne mi naszykuj

Zgaś światło i napal w piecu

 

I może wtedy

Gdy chwilę przy Tobie odpocznę

Znowu będę miał siłę

Znowu będę miał czas

 

Może wtedy zrozumiem

Gdzie zgubiłem …

Gdzie zgubiłem …

I co …

” Bóg, Miłość i Cisza „

Posted in Poezja with tags , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , on Wrzesień 26, 2018 by zczarny

Tak już wiele napisałem o Ciszy

A nadal tak mało zostało o niej powiedziane

Sam ją tak mocno wychwalam

A tak rzadko jej doznaje

 

Bo ciężko opisać coś co milczy

Co pozostawia w nas pustą przestrzeń

Boimy się tej przestrzeni

Bo nie wiemy, co możemy w niej znaleźć

 

Boimy się Ciszy

Bo boimy się tego co możemy od niej usłyszeć

A możemy w niej usłyszeć samych siebie

Nasze żale, wątpliwości, cierpienie

 

Boimy się też Ciszy

Bo przypadkiem możemy usłyszeć własne sumienie

Ten głos, który jest cząstką Boga.

A On czasami nie przebiera w słowach

 

Ale niepotrzebnie trwoży się nasze serce

Niepotrzebnie bronimy się przed Ciszą

Bo wszystko co w niej usłyszymy

Chce nam tylko powiedzieć…

 

Stać Cię na więcej…

Możesz być lepszym człowiekiem

Możesz się poprawić

Możesz jeszcze wszystko zmienić

 

Bóg, Miłość i Cisza

Najwierniejsi doradcy.

” nie idź do… „

Posted in Poezja with tags , , , , , , , , , , , , , , , on Wrzesień 16, 2018 by zczarny

Tylko idź prosto,

z Bogiem.

” szydera „

Posted in Poezja with tags , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , on Sierpień 17, 2018 by zczarny

Śmiać się można ze wszystkiego

Obracać w perzynę największe świętości

Szyderą odziewać zasady i przekonania

Przekręcać znaczenia zdań i całe powieści

Niszczyć ludzi i ich dzieła

Systematycznie wycierać granice dobrego smaku

Likwidować znaczenia podniosłem i zapytań moc

Przeinaczać przeszłość, ograniczać rzeczywistość

Umniejszać znaczenie przyszłości

Wycierać mordę wszystkim co głębokie

Chlubić się płytkim szlamem z ust

Szydera to broń idealna

 

I tylko nieliczni wiedzą kiedy mają przestać… .

 

Bo żart może pobudzać tak samo dobrze

Jak dobrze usypia ludzkość każdego dnia

 

Nie mówię, nie masz się śmiać

Mówię tylko, uważaj z czego się śmiejesz.

 

1 sierpnia.

Posted in Apele i Przemyślenia with tags , , , , , , on Sierpień 1, 2018 by zczarny

„Zwycięstwo pragnienia wolności nad strachem”

 

Czerwona Strefa

Posted in S-F (Krótkie Opowiadanie) with tags , , , , , , , , , , , , , on Lipiec 8, 2018 by zczarny

Kosmos. Niekończące się morze kierunków. W tej bezkresnej czerni jedynym światłem są gwiazdy, nazwane przez nas ciałami niebieskimi. Poetycko prawda? Jednak gdy teraz stoję przy szczelnie zamkniętym włazie i kilka kroków przed czerwoną strefą, a małe okienko z boku jest jedynym wizjerem na tą część świata, ten bezkres mnie przeraża. Te możliwości mnie przerażają. Tyle szkoleń, tyle lat nauki i wyrzeczeń. Tysiące godzin spędzonych w książkach opracowujących tą rzeczywistość jedynie w teorii, aby potem samemu odkrywać ją na nowo, staje się teraz wręcz absurdalnym marnowaniem czasu. Człowiek nie jest w stanie przygotować się na to co nadchodzić z książek. Jedynie działanie może wypracować w nim umiejętności, aby przeżyć w tych spartańskich warunkach.

Pierwszy krok, gdy otworzy się śluza, będzie tym najtrudniejszym. Pierwsze poczucie samotności, poza statkiem-bazą, będzie chrztem bojowym. To będzie prawdziwa nauka, nie to co pieprzyli profesorowie, którzy nigdy nie czuli czerni otchłani tak blisko oczu i serca. Teraz dopiero wiem, że nie ma co strzępić języka i mówić, że tak wiele się wie i wyczytało. Bo i tak cała wiedza jest niczym w porównaniu z doświadczeniem jakie zdobywa się wychodząc po za teren nakreślony przez słowa w książkach.

Moja dłoń poprzez grubą warstwę kombinezonu poczuła zimny dotyk poręczy. Głos kobiety-technika był wyraźny:

„Rozpoczynamy procedurę wyjścia! PILOCIE wejdź do strefy czerwonej”.

Zaczęło się. Ten kobiecy głos był teraz jedynym ludzkim akcentem w całej tej kosmicznej rzeczywistości. I chodź wiele kłótni było między nami na temat pracy jaką wykonujemy i historii, która teraz będzie kształtowana przez nasze czyny, to i tak jest mi miły.

Stanąłem na czerwonej strefie. Drzwi za mną zatrzasnęły się głośno. Dokonałem ostatecznego wyboru. Dokonałem decyzji i stałem się pionierem tej drogi. Czy będzie ona słuszna, czy dostatecznie się do niej przygotowałem? Czy będę wstanie wrócić? Czy te wszystkie lata były latami niezmarnowanymi? Ten jeden krok będzie sędzią i katem, temidą moich poczynań.

Czerwona lampa oznajmiła opróżnienie komory z tlenu. Mój kombinezon kosmonauty uruchomił procedurę podtrzymywania życia. Głuchy dźwięk stali przede mną świadczył o otwieranych zaczepach bezpieczeństwa. Właz zewnętrzny za kilka chwil przestanie być moim najbliższym sojusznikiem w konfrontacji z bezkresem kosmicznej przestrzeni. To zabawne, ale to tak samo jakby była ona moją rodziną, która do pewnego czasu też dawała mi takie samo poczucie bezpieczeństwa przed złem dorosłego świata. Wszystko co teraz robię jest jakby odbicie tej ziemskiej rzeczywistości. Każdy następny krok jest krokiem jaki kiedyś zrobiłem na dole.

Syk ulatniającego się ciśnienia z otwieranej śluzy i głos w komunikatorze:

„Powodzenia Kochany. Napisz tą historię za nas dwoje!”

Tak. Kobieta-technik jest mi bliższa niż wszystko co znam. Jednak teraz mimo, że nadal będzie ze mną za pomocą komunikatora, to ta droga jest już tylko moja.

 

Śluza zaczyna odrywać się od pokładu. Na moich oczach kreuje się przestrzeń, która w ciągu najbliższych godzin będzie moją rzeczywistością. Czerń i biel. To głupie, ale ta niebezpieczna i nieprzyjazna ludziom przestrzeń wciąga mnie jak bagno.

Odpycham się lekko od poręczy, a stan nieważkości daje mi poczucie bycia kimś więcej niż tylko człowiekiem. Może jest to złudne, ale właśnie teraz czuję, że żyje. Mimo tego, że między zimnem kosmosu, a słabym mym ciałem dzieli mnie tylko myśl technologiczna, nie zawsze mądrej ludzkości, to i tak jestem pewien, że to jest ta chwila. Ta chwila dla której straciłem tyle lat życia. Straciłem tyle szans z których już nigdy nie skorzystam.

Cisza. Wielka nieokreślona cisza i słaby dźwięk komunikatora, który ciągle jest aktywny lecz milczy. W tej chwili nie ma już głosów i propozycji rozwiązań problemów. Jestem sam.

Pierwsze zebranie próbki z wraku statku kosmicznego nieznanej cywilizacji. Tak, to jest mój czas i moja chwała. To wszystko zawdzięczam sobie, ale chwila… , a może rzeczywiście nie jest tak, że Boga nie ma?

Ta przestrzeń, ten znak zapytania przede mną jakim jest ten wrak. Te sploty wydarzeń, momenty, emocje i ta chwila dla której poświęciłem całe życie. W ogromie tej przestrzeni wręcz namacalnie te wszystkie rzeczy tworzą te jedno najistotniejsze pytanie:

„Czy aby na pewno to wszystko było tylko dziełem przypadku?”

Czy moja pasja i pragnienie połączenia się z bezkresem kosmosu jest tylko dziełem mego JA? Zbiorem atomów, które tworzą zwoje myślowe w moim mózgu? Nie, to nie może być tak, że jesteśmy pustymi naczyniami w których rodzą się tak wielkie pragnienia i emocje!

Zresztą, nie ważne. Muszę skupić się na celu który mnie utożsamia. Na celu który dzisiaj nadaje mi imię. Zaraz będę przy ścianie tego kolosa. Jeszcze tylko delikatnie odwrócę się przy pomocy wypuszczanego tlenu z prawego zbiornika.

Zimna stal, prawie taka sama jak poręcz w moim statku. Czyżby ta inna cywilizacja była też ludźmi? Ten fakt mógłby poświadczyć o istnieniu Boga!? Czekaj, dlaczego znowu zastanawiam się nad Jego istnienie!? Dlaczego na mej drodze nie mogę porzucić tego pytania jak setki innych pytań, które stały się po prostu niepotrzebne! Nie rozumiem tego. Nie rozumiem tego ale i nie potrzebuje teraz rozumieć.

Nie mam czasu.

Urządzenie do pobierania próbek zainstalowane. Uruchamiam przesył informacji.

To chwilę potrwa, dlatego polecę kawałek dalej, wzdłuż tego kolosa. Ciekawość moja zawsze pchała mnie nie tylko do przodu ale i w niebezpieczne sytuacje. Jednak nie mogę się oprzeć pokusie. Muszę zobaczyć więcej, poczuć więcej.

Co to jest? Otwarta śluza? Wyłom w kadłubie okrętu? Zostali zaatakowani?

 

 

Muszę to zbadać. Mam jeszcze kilka chwil.

Fascynujące. Wnętrze tego statku jest stworzone z przezroczystych kryształów! Można by pomyśleć, że sam kadłub jest po prostu przekształconym kryształem, który przez długie działanie promieniowania kosmicznego stwardniał i przybrał formę stali.

Muszę dotknąć ten bieli, to tylko kilka metrów, na pewno starczy mi tlenu aby wrócić do statku-bazy.

Cudowne…

„Kochanie, Kochanie! Odezwij się! Dane już dawno przyszły, co ty tam jeszcze robisz? Dlaczego się nie odzywasz! Przecież Cię widzę. Zostaw już to! Wracaj do bazy! Musimy omówić dalszy ciąg badań. NASA zresztą ma kilka pytań do Ciebie odnośnie twoich wrażeń i spostrzeżeń związanych z wrakiem.”

„KOCHANIE! Przecież wiesz, że nie cierpię jak to robisz!? Czemu się nie odzywasz! Nie, nie leć do środka! Zabraknie Ci tlenu do powrotu gdy zaczniesz manewrować między wnętrznościami tego złomu! PILOCIE!

… ten kryształ, ta biel. To jest mój cel, mój sens. Ten kryształ mnie wzywa abym dołączył do jego drogi. Bo przed nami kosmos, a w nim niekończące się może kierunków.